Przez ostatnich kilka dni zupełnie nie miałem ochoty i zapału do pisania czegokolwiek. W międzyczasie nie działo się bowiem w świecie naszego ukochanego sportu nic nadzwyczajnego. Pomijając wczorajszy dzień, w którym towarzyszyło nam wiele pozytywnych oraz negatywnych emocji. Chciałbym tutaj przybliżyć głównie wydarzenia z boisk angielskich i hiszpańskich. Nie będzie tego zbyt wiele, więc postaram się sprężyć.
Wspaniałe widowisko na St. James' Park tylko zaostrzyły apetyty kibiców na kolejne spotkania. Świetna postawa chłopaków Pardew przeciwko aktualnemu liderowi- Chelsea, spowodowała pierwszą porażkę The Blues w Premier League w tym sezonie. Wynik 0-0 utrzymywał się przez większość spotkania. Wszystko zmieniło się po wejściu na boisko jednego z sobotnich Bohaterów- Papissa Cissé, którego dwie bramki zapewniły gospodarzom 3 punkty. Jak powiedział Andrzej Twarowski, był to prawdziwy ,,Popis'' Cissé. Spotkanie miało jednak też swojego antybohatera. Doskonale zdaję sobie sprawę, że sukces uzależnia, ale zrzucanie winy po porażce na chłopców do podawania piłek i na defensywną taktykę rywala, który strzelił dwie bramki jest czymś niedorzecznym. Tym bardziej, jeśli przypomnimy choćby mecz Liverpool-Chelsea (0-2) z zeszłego sezonu, w którym do właśnie drużyna Pana, którego nikomu przedstawiać nie trzeba, prezentując solidny, defensywny football pokonała ekipę Brendana Rodgersa. Mimo, że Jose Mourinho jest świetnym trenerem, czasami wydaje się być jednak poniżej pewnego poziomu, szczególnie po porażkach. Nie inaczej było tym razem.
Świadkami ciekawego wydarzenia byli również kibice na Loftus Road. Drużyna Queen's Park Rangers, która prezentuje ostatnio coraz lepszą piłkę, głównie za sprawą Leroya Fera i Charliego Austina znów nie zawiodła i pokonała również dobrze dysponowane ostatnio Burnley. Od minuty 72' do 76', wszystkie
światła reflektorów były skierowana właśnie na Austina. Napastnik Rangersów w zaledwie 4 minuty zdołał zarobić pierwszą żółtą karkę, zdobyć gola oraz obejrzeć drugi kartonik i rezultacie wylecieć z boiska. Czysta groteska, mimo wszystko gratuluję i życzę podopiecznym Redknappa lepszych wyników.
Szału nie mogło zabraknąć również na Britannia Stadium. Wizyta Alexisa i spółki była prawdziwym wyzwaniem dla The Potters. Pierwsza połowa to chyba najlepszy występ Stoke City od lat. Do przerwy chłopcy Hughesa prowadzili z Kanonierami aż 3-0! Osobiście byłem w szoku. Mecz zakończył się rezultatem 3-2, a czerwoną kartkę obejrzał Calum Chambers, co dodatkowo obciążyło jeszcze Arsenal. Na konferencji prasowej, Arsene Wenger obrał nieco inną strategię niż jego kolega po fachu. Porażkę przyjął na klatę i przyznał się do błędów drużyny. Żalił się co prawda na problemy kadrowe, ale rzeczywiście sytuacja ta nie wygląda w The Gunners najlepiej.
Na zakończenie części angielskiej, fatalne wieści Etihad Stadium. Drużyna Manchesteru City wygrała z Evertonem 1-0, ale poważnej kontuzji doznał najlepszy obecnie zawodnik ligi- Sergio Aguero. Pozostaje mieć tylko nadzieję na szybką rekonwalescencję i utrzymanie optymalnej formy Argentyńczyka.
Skoro mowa o najlepszych zawodnikach ligi, przenieśmy się do Hiszpanii, gdzie rozgrywane były mecze lokalnej La Liga. Wydarzenia z Santiago Bernabeu udowodniły nam, że cwaniactwo, kanciarstwo i niekompetencja wciąż bywają tam decydujące. Kiedy dostałem wiadomość, że karny dla Realu został podyktowany niesłusznie, pomyślałem: ,,Chyba nie może być, aż tak źle". Kiedy jednak zobaczyłem to na własne oczy, okazało się, że było jeszcze gorzej. Kibice koszykówki mogą się cieszyć z tego, że nie dożyli czasów, w których Allen Iverson powoduje upadek Shaquille'a O'Neila. Można się śmiać, ale to się naprawdę dzieje. Cristiano Ronaldo w momencie, gdy drużynie zwyczajnie nie szło postanowił wykorzystać obecność absolutnie niekompetentnego arbitra- Undiano Mallenco i runął jak długi w polu karnym po kontakcie(?) z Jonnym, czego powodem był rzut karny. Nie mówię, że wypaczyło to wynik spotkania, bo tego się już niestety nie dowiemy, ale jeżeli taką postawą zdobywa się dziś najbardziej prestiżowe nagrody indywidualne to ktoś powinien się tu chyba zacząć tłumaczyć. Jeżeli Luis Suarez nie został do nagrody Złotej Piłki nominowany przez brak postawy fair play, to czy nie mamy tu do czynienia z czymś podobnym? Nie mnie to oceniać.
